Jak być szczęśliwą w biznesie?

“Życie jest za krótkie, żeby je marnować na coś co Cię męczy i niszczy. Nawet, jeśli na to coś (tak jak ja w przypadku studiów medycznych) poświęciłaś wiele lat”- rozmowa o zakładaniu własnego biznesu, marketingu i  trudnych decyzjach z “Szczęśliwą w biznesie” autorką bloga Dagną Banas
16_d-1
Źródło: https://szczesliwawbiznesie.pl/

– Od jak dawna prowadzisz grupę „Biznes kobiecym okiem – Szczęśliwe w biznesie”?

Grupę założyłam dokładnie 7 marca 2017, czyli rok temu. Na dzień dzisiejszy mamy tam prawie 12 000 cudownych przedsiębiorczych kobiet (i kilku panów).

– Twoja historia jest dość nietypowa: co sprawiło, że lekarz postanowił stworzyć grupę dla przedsiębiorczych kobiet i zacząć pomagać im w marketingu swoich biznesów? Skąd wzięły się u Ciebie takie zainteresowania?

Takie zainteresowania towarzyszyły mi odkąd pamiętam. Marketing interesował mnie praktycznie od zawsze, już w czasie studiów uczyłam się marketingu i sprzedaży, działałam w MLM (Oriflame), czytałam mnóstwo książek na ten temat, a także zajmowałam się promocją i marketingiem w rodzinnej firmie. Jednak praca w zawodzie lekarza ciągle hamowała mnie przed ujawnieniem tych zainteresowań, obawiałam się, że nikt nie potraktuje poważnie lekarki, która uczy o marketingu i biznesie. W pewnym momencie w moim życiu pojawiło się tango argentyńskie, które zainspirowało mnie do ogromnych życiowych zmian. Stałam się bardziej odważna i pewna siebie, ale też zaczęłam cenić sobie wolność. Postanowiłam zrezygnować najpierw z etatu w szpitalu, a później z kontraktu medycznego (2 lata pracowałam z domu wykonując diagnostykę mikroskopową), który ciągle jeszcze ograniczał jednak moją wolność, bo musiałam co 2-3 dni pojawić się w szpitalu. Postanowiłam wreszcie odważyć się na to, co zawsze chciałam robić (uczyć marketingu), a przy okazji zapewnić sobie możliwość pracy z laptopem z dowolnego miejsca na ziemii. Założyłam bloga szczesliwawbiznesie.pl żeby uczyć kobiety prowadzić firmy tak, żeby te firmy dawały im pieniądze, czas na to, co ważne i spełnienie. Grupa była dodatkiem do bloga, a okazała się niezwykłym i magicznym miejscem, w którym dzieją się cuda: oprócz wsparcia, pomocy, wymiany wiedzy nawiązują się kontakty biznesowe, ale też przyjaźnie!

–  Co było dla Ciebie największą motywacją i co stawiałaś sobie za cel Twojego projektu?

Motywacją była wolność i chęć pokazania innym kobietom, że można wszystko, tylko trzeba się odważyć, podwinąć rękawy i działać.

Ja chciałam być wolna, chciałam zrezygnować z pracy, która nie dawała mi szczęścia i spełnienia i dać przykład innym, że można i warto. Jeśli nie lubisz czegoś robić, po prostu tego nie rób. Życie jest za krótkie, żeby je marnować na coś co Cię męczy i niszczy. Nawet, jeśli na to coś (tak jak ja w przypadku studiów medycznych i specjalizacji) poświęciłaś wiele lat.

– Co było dla Ciebie najtrudniejsze na początku?

Przede wszystkim pokazanie światu, że zdecydowałam się zajmować biznesem zamiast medycyną. Chyba najbardziej bałam się reakcji znajomych. Jak to w życiu bywa, strach ma wielkie oczy. Reakcja moich znajomych była bardzo pozytywna, do dziś spotykam się raczej ze słowami uznania, niż krytyki.

– Pracujesz z domu, kawiarni, czy swoje masz biuro? Wiele osób prowadzących w 100% onlineowe biznesy (w tym ja)  zmaga się z organizacją czasu i przestrzeni do pracy, a także samotnością. Co byś im poleciła?

Pracuję z domu. Z samotnością nigdy nie miałam problemu, podobnie jak z organizacją czasu. Przez większość tego roku biznes online był moim “biznesem po godzinach”, pracowałam jeszcze na kontrakcie i musiałam strasznie się spieszyć i doskonale dopiąć każdą minutę na ostatni guzik, żeby codziennie zrobić coś poza moją pracą “podstawową”. Dopiero od lutego jestem w 100% “blogerką” 😉

Kiedy masz naprawdę mało czasu na pracę i wiesz, że musisz ją wykonać, bo inaczej może się nie udać, wtedy nie ma problemu z motywacją czy organizacją czasu. A ja cały czas myślę o tym, że jeśli będę mieć zaległości, będę je nadrabiać kosztem czasu z moim dzieckiem czy kosztem tanga. Dlatego do nich nie dopuszczam.

20_d
Źródło: https://szczesliwawbiznesie.pl/

– Wiele osób startuje z różnymi inicjatywani online ale nie osiąga takiego sukcesu, szczególnie w tak krótkim czasie. Co było Twoim zdaniem kluczem do Twojego sukcesu W jaki sposób przyciągnęłaś tak ogromną liczbę czytelników w tak krótkim czasie?

Ciężko mi powiedzieć. Ja nie uważam, że osiągnęłam jakiś spektakularny sukces. Wydaje mi się, że ciągle jestem na samym początku drogi. To, że w ciągu zaledwie roku stworzyłam bloga, grupę, podcast i kilka kursów online to nie do końca jest tak, jak się wydaje. Ja uczyłam się i gromadziłam wiedzę na ten temat – także na temat tworzenia produktów cyfrowych przez wiele wcześniejszych lat. Rok temu po prostu postanowiłam, że wreszcie tę wiedzę wykorzystam. Fakt jest taki, że w ciągu tego roku nauczyłam się najwięcej, ponieważ najwięcej uczymy się działając i testując.

– Po ilu miesiącach prowadzenia grupy postanowiłaś poświęcić się swojej działalności w 100%? W jaki sposób godziłaś do tego czasu obowiązki zawodowe z rosnącą społecznością „Szczęściar”? Korzystałaś z pomocy wirtualnej asystentki, outsourcowałaś obowiązki domowe?

Tak jak powiedziałam wcześniej – na 100% “blogerką” jestem od lutego 2018. Jednak od samego początku miałam to w planach. W jaki sposób do tej pory godziłam pracę, dom (jestem samotną mamą 8,5-latki) i tango? Wykorzystywałam każdą chwilę. Praktycznie nie zdarzało mi się odpoczywać. Nikogo nie namawiam do takiego tryby życia (a wręcz przeciwnie!), ponieważ w pewnym momencie naprawdę miałam już wszystkiego dosyć. Przyszedł moment, w którym zrozumiałam, że bez wsparcia się nie obejdzie i zaczęłam korzystać z usług wirtualnych asystentek, a także pojawiła się Magda (niewirtualna prawa ręka), która wspiera mnie w różnych projektach i dba o porządek w grupie.

Obowiązki domowe częściowo outsorcuję, a częściowo pomaga mi mama.

– Porozmawiajmy trochę o budowaniu zaangażowania wśród członków grupy i czytelników Twojego bloga. Co sprawia,  że ludzie chcą zaglądać codziennie do Twojej grupy, na bloga czy do newslettera?

Do budowania zaangażowania w grupie od samego początku podeszłam bardzo poważnie. Najpierw obserwowałam co się dzieje w innych grupach. Czytałam ile się dało na temat tego jak prowadzić grupę, żeby była zaangażowana. Ale przede wszystkim starałam się myśleć co dla dziewczyn byłoby naprawdę wartościowe. Ciągle testuję różne nowe pomysły i sprawdzam, co zdaje egzamin. Ale tak naprawdę to chyba fakt, że nie dopuszczam żadnego hejtu. W grupie mamy pozytywne kobiety i fantastyczną atmosferę. Chyba dzięki temu dziewczyny się w grupie udzielają i angażują, bo mają bezpieczną przestrzeń, w której nikt ich bezsensownie nie skrytykuje, nie wyśmieje, nie wykpi. Wszystkie wspierają się wzajemnie i sobie pomagają.

Na blogu staram się publikować treści, które sama chciałabym czytać. Tak samo w podcaście – “samo mięso” bez lania wody i gadki o niczym. W newsletterach także staram się dostarczać konkretów. Po prostu moje treści są takie, jakie sama chciałabym konsumować.

– Właśnie: czy newsletter ma sens? Często słyszę, że „w dzisiejszych czasach ludzie nie czytają maili”?  Jak to urgyźć?

Oczywiście, że ma sens. Ludzie nie tylko czytają maile, ale także odpowiadają na nie, kupują dzięki mailom i z niecierpliwością na nie czekają. W tym roku powstanie też pierwszy (tak myślę) płatny newsletter. Zawsze marzyłam o tym, żeby ludzie chcieli zapłacić za maile ode mnie. W tym roku zamierzam to marzenie urzeczywistnić, więc mam nadzieję, że uda mi się udowodnić, że maile nie tylko nie umarły, ale wręcz są ważne.

– No właśnie: jak pisać, by inni chcieli czytać?

Ja piszę tak, jak sama bym chciała, żeby do mnie pisano. Daleko mi jeszcze do takiego pisania, z którego byłabym w 100% zadowolona, bo na razie piszę zbyt “konkretnie”, opowiadam za mało historii, nie buduję napięcia, tajemnicy… Ale wydaje mi się, że piszę wartościowo, ponieważ w moim pisaniu daję konkretne wskazówki i odpowiedzi. A ludzie chcą zamiast samej sztuki pisania konkretnych wskazówek. Przynajmniej wydaje mi się, że moi subskrybenci tego chcą.

10311573c0186102b311d78a4dcc5b9eb21012a0
Źródło: https://szczesliwawbiznesie.pl/

– Jakie błędy popełniają najczęściej kobiety startujące z własnym biznesem?

Kobiety chyba za bardzo się boją. Boją się zarabiać. Mamy takie dziwne przekonania, że pieniądze są złe, że powinnyśmy ciężko pracować i ratować świat. A o sobie myśleć na samym końcu. Widzę to przekonanie u wielu wspaniałych kobiet. Kobiety często wyceniają swoją pracę za nisko, zwłaszcza, kiedy kochają to, co robią. Niestety efektem jest brak zysków i często zamknięcie ukochanego biznesu. Dlatego stworzyłam chyba pierwszy w Polsce kurs dotyczący cen (teraz jest już ich kilka na rynku, kiedy ja tworzyłam “Magię ceny” nie mogłam znaleźć niczego na ten temat”), który całkowicie zmienia myślenie kobiet o cenach. Dzięki temu przestają się bać zarabiać.

– W jaki sposób zachęcasz użytkowników do zakupu kursów i ebooków?

Jeśli pytasz o sam proces sprzedaży, to najwięcej sprzedaje przy pomocy emaila właśnie. Ale to nie jest tak, że wysyłam jednego emaila i od razu wszyscy kupują produkt. Na moim blogu jest całkiem spora porcja darmowych wartościowych treści. W podcascie daję także mnóstwo wiedzy. W grupie co tydzień mamy spotkania w formie transmisji na żywo, podczas których odpowiadam na pytania grupowiczek i pomagam im rozwiązywać przeróżne biznesowe problemy. Myślę, że to jest proces, który zaczyna się właśnie od dawania. Jeśli ktoś przetestuje darmowe treści i widzi, że chce więcej – sam sięga po kurs. A email czasem w tym po prostu pomaga.

– Jakie narzędzia polecałabyś innym szczęściarom, które również starają się zamienić swoją pasję do dzielenia się wiedzą i pomagania innym w dochodowy biznes? Grupa na Facebooku, blog, newsletter, czy może wszystko na raz? W jakich proporcjach i jak to wszystko ogarnąć, by nie stracić motywacji i autentyczności?

Ja jestem najlepszym przykładem tego, że można robić wszystko na raz i to na dodatek “po godzinach”. Jednak nie polecam takiego rozwiązania. Jestem przekonana, że gdybym skoncentrowała się tylko na jednym, mogłabym w tej jednej dziedzinie mieć znacznie lepsze efekty. Gdybym skupiła się na blogu, byłoby więcej wejść na bloga, gdybym skupiła się na grupie, zapewne byłaby jeszcze fajniejsza. Ale ja chciałam też podcast, treści video, a w tzw. międzyczasie ciągle tworzę płatne kursy, a to ta część pracy, której na zewnątrz nie widać, ponieważ w tym czasie jest mnie nieco mniej online.

Na pewno polecam bloga, podcast i kanał na youtube. Sama niespecjalnie ufam Facebookowi – chociaż mam tam grupę, to pewnego dnia Facebook może zdecydować, że ją zamyka – co wtedy? Wtedy pozostają mi moje własne media, takie jak blog i newsletter. Jeśli chcesz budować biznes długofalowo – stawiałabym na blog i podcast. Jeśli zależy Ci na szybkim zarobku – możesz używać wyłącznie Facebooka.

– Jakie masz dalsze plany związane ze „Szczęściarami”?

Chciałabym, żeby grupa nadal służyła dziewczynom tak, jak do tej pory. Ja planuję w tym roku wypuścić 2 nowe produkty: kurs “Sprytny Kobiecy Marketing” oraz płatny newsletter.

Mam jeszcze kilka pomysłów na to, żeby pomóc grupowiczkom w promocji ich biznesów wewnątrz grupy i poza nią, ale będę je ujawniać dopiero, jak skończę pracę nad kursem. Staram się bardzo nie zabierać za więcej niż 3 projekty jednocześnie. 🙂

Dziękuję za rozmowę i powodzenia!

Dziękuję i Wszystkiego Cudownego!

Rozmawiała Emilia Korczyńska

Dagna-Banas

Dagna Banas prowadzi bloga “Szczęśliwa w Biznesie” oraz grupę dla przedsiębiorczych kobiet na Facebooku ‘Biznes kobiecym okiem – Szczęśliwe w biznesie. Dagna w ciągu zaledwie roku zgromadziła na swojej grupie 12 tysięcy użytkowników, którzy dzielą się swoimi biznesowymi doświadczeniami. Z wykształcenia lekarz, od lutego 2018 r. Dagna poświęciła się w 100% swojej pasji dzielenia się wiedzą o marketingu i biznesie.

emilia small

Emilia Korczyńska prowadzi agencję content marketingową i tłumaczeniową w której pomaga małym i średnim firmom zaistnieć na zagranicznych rynkach przez blogi i media społecznościowe. Pisze, bloguje, angażuje się w tworzenie startupów, biega i podróżuje.